O wojażach

Wojaże, włóczęga, bezdomność. Co przeżyłem, gdzie byłem, kogo poznałem. Czyli, innymi słowy, relacje z wyjazdów.


Stoję pod tym znakiem, gdy nadjeżdżają oni. Zachciało mi się podjechać autostradą, zamiast uczciwie trzymać się landówek i dróg drugo-, trzecio- i którośtam-rzędnych. Chociaż po prawdzie, na Sycylii to bez różnicy, i tak mnie wszędzie znajdowali i podchodzili lub podjeżdżali.
Polizia, rzadziej carabinieri. Nigdy, w żadnym kraju nie miałem tylu kontaktów ze służbami mundurowymi. Pamiętałem, że we Włoszech autostop nie spotyka się z powszechną aprobatą ale…WIĘCEJ


Na Kostrzyn droga prosta i nie wiem, który to już raz skorzystałem z autostopu, by tam się znaleźć. Tym razem jechałem z Niemką, która z Wrocławia zmierzała do wsi położonej 10 km od Kostrzyna w głąb Niemiec. Prowadziła fatalnie i naprawdę się ucieszyłem, gdy dotarłem do celu. Jeszcze tylko parę kroków i jestem na Oazie. Tydzień zapierdzielania, jako Pokojowy Patrol, czas zacząć.
W tym roku nie miałem większych możliwości uczestniczyć w jakimkolwiek wydarzeniu. W czasie spotkań z Janką…WIĘCEJ


Wystarczająco chyba już przetrawiłem Sycylię, by coś o niej napisać ale jeszcze nie dziś. Ten wpis posłuży czemuć innemu. Jakiś czas temu w moje ręce trafiła książka Shantaram Gregorego Davida Robertsa. Czekała na mnie, aż wrócę z Sycylii, jako prezent urodzinowy od mojej dziewczyny. Nie chcę tu lokować produktu ani tworzyć recenzji, raczej posługując się Shantaram zabrać głos w temacie tzw. książek podróżniczych ale bardzo pobieżnie, to dość rozległy temat…WIĘCEJ


Lada chwila jadę na Sycylię. Właściwie zostało kilka dni do wyjazdu, a przygotowania nadal trwają. Z jednej strony nigdy się nie kończą, a z drugiej równie dobrze mogłoby ich nie być, przynajmniej dla mnie. Nie chcę jechać obkuty w nazwy miejsc, które zobaczę, z ustaloną trasą. Jest kilka lokalizacji, do których chcę dotrzeć, jak Etna, Syrakuzy, Agrigento, Palermo i wiele innych, gdzie znajdę się mniej lub bardziej przypadkowo. Do większych ośrodków miejskich będę wręcz zmuszony chwilami zawitać, by pożonglować na…WIĘCEJ


Noclegi bez namiotu, na dziko, chyba że ktoś mnie przenocuje – tej zasady trzymam się podczas wyjazdów niezmiennie od pięciu lat. Niektóre mocno zostają w pamięci, inne przypominam sobie z trudem, niekiedy zlewają mi się kraje i miejscówki (bo ileż osobnych wspomnień z nocy spędzonych na stacjach benzynowych i budowach można przechowywać?). Są też takie, o których czytam we własnym notatniku i się dziwię, „to ja tam spałem? Poważnie?”. Nie żeby miejsce było wyjątkowe, po prostu w głowie po…WIĘCEJ


Stoję przy drodze, na autostradowej stacji benzynowej, na wjeździe na autostradę, nieważne.

Trzymam wyciągniętą rękę z kciukiem w stanie erekcji lub macham kartką z nazwą następnej miejscowości albo dużego miasta leżącego za 1000 km, nieistotne.

Jestem czysty i schludny lub brudny i śmierdzę, to również nie ma znaczenia…WIĘCEJ


OLCabo da Roca, Portugalia. Najbardziej na zachód wysunięty przylądek kontynentalnej Europy.
Tu powinien paść opis miejsca żywcem z Wikipedii, a potem moje zachwyty, achy i ochy.

Zacznę jednak od śmierci. Każdy kto śledzi media, pamięta zapewne, że w sierpniu 2014 roku zginęła tam polska para w wyniku oderwania się skały. Spadli gdy chcieli zrobić sobie zdjęcie, a przyglądała się temu dwójka ich dzieci w wieku pięciu i…WIĘCEJ


Dziś zacznę cytatem.

Nigdzie nie mogłem znaleźć środka przeciw owadom. Przed pocztą stał człowiek, który zasugerował, żebym spróbował w K-Marcie.
- Gdzie pan zostawił samochód? – zapytał, chcąc mi wyjaśnić, jak mam pojechać.
- Nie mam samochodu.
Mocno go to zbiło z tropu.
- Naprawdę? Ale to będzie ze dwa kilometry stąd…WIĘCEJ


Ach, te nogi. Zdjęcie z głupia frant ponieważ nie posiadam żadnego przystającego bardziej do tytułu wpisu. I tak, wiem, że już było przy okazji innego tekstu ale co tam, mój blog, to mi wolno. :)
Wszędzie jeżdżę sam i zdarza się, że otrzymuję propozycje seksualne od napotkanych osób. W moim przypadku pech polega na tym, że są to wyłącznie faceci.
Zanim wam myśli pogalopują – nie, nie korzystam. I tekst nie jest o tym czy bym korzystał i w jakich sytuacjach, gdyby oferty…WIĘCEJ


Dziś mało treści, a więcej zdjęć. Doszły mnie słuchy, że niektórym z Was podobają się foty uczynione ręką mą. Po pierwsze dziękuję, a po drugie: mi też się podobają :) . Nigdy nie miałem profesjonalnego sprzętu uwieczniającego obrazy, wcześniej jeździłem ze starym aparatem typu „małpka”, obecnie zdjęcia robię telefonem LG Fino. Uwieczniam po prostu to co chcę i sprawia mi to frajdę. Miło spojrzeć na własne zdjęcie i stwierdzić: naprawdę ja je zrobiłem? O rany. Nie mienię się fotografem bo nim…WIĘCEJ


Deszcz. Chwilami wyczekiwany dla odrobiny wytchnienia od gorąca, innym razem przeklinany za ciągłe utrudnianie życia. I często pojawia się w najmniej odpowiedniej chwili.
Mam z nim problem. Przez brak namiotu i zasadę nocowania na dziko jestem wystawiony na warunki atmosferyczne niemalże przez cały czas. Gdy pada w ciągu dnia, to jeszcze da się wytrzymać. Najwyżej zmoknę trochę w trasie albo czegoś nie zobaczę. W Irlandii kilka razy wchodziłem na różne klify, te znane i mniej…WIĘCEJ


Wow, jedziesz… (gdzieś tam)? Jadę z Tobą! O, jeździsz sam? Nie nudzisz się? W pojedynkę? Smutno tak trochę. Nie, nie i nie. Nikogo nie zabieram ze sobą, nie nudzę się i nie jest mi smutno.

Lubię samotne wyjazdy. Nie widzę opcji by ktoś miał jechać ze mną z wielu względów, o których za chwilę. Nie znam pojęcia nudy, zawsze umiałem zająć się swoim jestestwem i znaleźć sobie zajęcie. I czemu miałoby mi być smutno? Bo jestem sam w obcym kraju? Przecież to stwarza możliwości…WIĘCEJ


No to jak się tam stopuje? Tam czyli w Gruzji, Armenii i Turcji. W ramach tej ostatniej osobno opiszę Kurdystan czyli południowo wschodnią część tego kraju bo to dla mnie inna jakość.
Do Stambułu dojechałem autostradą z Edirne, z granicy bułgarsko-tureckiej. Był to jedyny odcinek w Turcji gdzie poruszałem się drogą szybkiego ruchu, wszędzie indziej korzystałem z landówek, dróg krajowych. Do Stambułu dojechać łatwo, problem zaczyna się w mieście. Bo można już w nim być i nadal mieć…WIĘCEJ


hNiewiele ponad 30 dni w Turcji, Gruzji i Armenii. Po drodze wizyta w Bułgarii, później 3 dni w Grecji, potem Macedonia czyli dość długi powrót.
Działo się bo zawsze się dzieje. Gdy podróżuje się stopem nie sposób tego uniknąć, zresztą po co unikać? Lepiej przeżywać, doświadczać. Przed wyjazdem czytałem co nieco o rejonach, w które zmierzam. O ile materiały na temat Turcji były dość trafne, o tyle Gruzja i Armenia wyglądała inaczej niż to…WIĘCEJ


gTurcja. Mój pierwszy wyjazd w ten rejon. Jadę na pięć tygodni, mam pewne wyobrażenie kraju i ludzi, poczytałem ostatnio trochę reportaży ale jadę też po to by się zdziwić. Nie przygotowuję się by z góry wiedzieć wszystko bo i tak nie zdołam.
Pojadę jak mnie droga poprowadzi choć będzie trochę miejsc, do których chcę dotrzeć. Ale nic na siłę. Jeśli Stambuł, tak opiewany, mnie zmęczy to po prostu go opuszczę. Nie przepadam za wielkimi miastami i gdy poczuję, że mam dość ruszę dalej. Ale…WIĘCEJ


iWpis pierwszy o Irlandii, ale nie do końca. Czyli jak dojechałem, mając 7 dni na pokonanie trasy do Zielonej Wyspy. Czyli dużo czasu.
Pierwszego dnia dojechałem prawie do Akwizgranu. Spałem na stacji benzynowej na autostradzie w przewijalni dzieci. Czysto, można zamknąć się od środka i nikt się nie spodziewa, że tam ktoś śpi, a w nocy raczej nie ma matek chcących przewinąć swoje pociechy.
Dnia drugiego wylądowałem na pomniejszych drogach…WIĘCEJ


h30 dni spędziłem w Irlandii. Plus dojazd, który zajął mi 6 dób, umilonych łażeniem po górach Anglii oraz powrót czyli niecałe 47 godzin. Miałem wyjątkowe urodziny, mało tego, przeniosłem je w czasie. Miałem 8 noclegów u przypadkowych ludzi, resztę nocy spędziłem na dziko, bez namiotu bo nigdy go nie biorę, a po tygodniu zepsuł mi się śpiwór i nie chciał się zapiąć. Próby naprawienia go zawiodły, spałem więc w otwartym. Temperatura w nocy i nad ranem była niewiele wyższa niż zero stopni…WIĘCEJ


yTo dziś jest ten dzień… A właściwie jutro. Jadę na Irlandię. Na, a nie do ponieważ moim celem jest wyspa, na której mieści się Irlandia i Irlandia Północna, która wcale nie jest tak całkiem na północy wyspy. Jestem spakowany, mój plecak, Witeliusz, jak zwykle wszystko pomieścił. Przyciąłem brodę by na wyjeździe nie mieć tzw. ośmiornicy gdy wstaję. Ośmiornicy czyli łeb przy brodzie…WIĘCEJ


gPlecak mały ale książkę zawsze pomieści. Albo dwie, tudzież trzy. Bo zwykle biorę je ze sobą. W formie papierowej.
Mam potrzebę czytania, gdziekolwiek jestem. W Polsce lub na wyjeździe. To wspaniałe uczucie usiąść na ławie, położyć się na trawie albo siedzieć przy kawie i zagłębić się w lekturze. Najczęściej sięgam po fantastykę, literaturę podróżniczą lub historię. I tak, wiem, że łatwiej i wygodniej by mi było posiadać czytnik Ebooków ale tego rozwiązania nie biorę nawet pod uwagę. Bo nie chcę…WIĘCEJ


fCzemu świadomy? Wcześniej zdarzało mi się stopować ale było to bardziej z przypadku. Ot, na Mazurach by podskoczyć do miasteczka ze znajomymi w wieku 16 lat. Później na studiach gdy dojeżdżałem do Środy Śląskiej pociągiem i z dworca miałem kilka kilometrów do miasta, ktoś czasem się zatrzymał i podwiózł. Nie myślałem wtedy, że będę kiedyś stopował więcej.
Rok 2010. Trzeci rok licencjatu, 3 (słownie: trzy) zajęcia tygodniowo. Weekend zaczynałem we wtorek o 11 45. Miałem dużo…WIĘCEJ


fCzasem trafi się dziwny kierowca, który zostaje w pamięci. Przy sporej ilości podwózek nie sposób uniknąć wariatów czy wszelkich osób, które nie do końca mają równo pod sufitem. Albo są pod wpływem czegoś.
Wracałem kiedyś z Moraw, dokładnie z Brna. Jechałem na północ na Hradec Králové by dostać się do Wrocławia. Stoję na wyjeździe z miasta, macham kciukiem i zatrzymał się jegomość w małym dostawczaku. Tak, jadę w kierunku Hradca, mówi. I jechał…WIĘCEJ


tOdległości przy autostopie. Ile właściwie można dziennie przejechać? Ile to jest dużo, a ile mało i kiedy można stwierdzić, że dzień poszedł dobrze, a kiedy źle? I czy właściwie sama informacja o odległości nam mówi cokolwiek? Może. Lecz nie musi.
Ileż to razy słyszałem, podając swój cel, że mam jeszcze daleko. To mogło być 200 km albo 2 000. Czy daleko? Nie wiem bo nie jadę na czas. Mogę pokonać 2 000 km w półtora dnia, a kiedy indziej 200 przez dobę. Zależy od tego gdzie jestem, z kim jadę, jakimi…WIĘCEJ


uRok 2012. Jestem po raz pierwszy w Portugalii. Pozwiedzałem sobie Lizbonę i uznałem, że czas ruszyć dalej. Idę więc na wyjazd z miasta. Idę i idę aż trafiam na wjazd na autostradę. Spotkałem parę Belgów, stopowiczów. Chwilę pogadaliśmy i poszedłem dalej szukać miejsca do łapania. Z daleka widzę kolejnych chętnych, no, będzie tłok, myślę. Zbliżam się do nich i patrzę… patrzę… no nie, k…a, Oskar! Znajomy z Wrocławia spotkany 3 tysiące kilometrów od domu. Z dziewczyną. Był na Erasmusie w Porto i właśnie tam…WIĘCEJ


jSant Julià de Lòria, Andorra, rok 2011. Moje pierwsze miejsce w Andorze, gdzie postawiłem stopę. I tak się jakoś stało, że zapytawszy miejscowych, co tu jest ciekawego skierowali mnie do muzeum. Muzeum Tytoniu: Museu del Tabac. Uwielbiam muzea, a szczególnie te niecodzienne, zajmujące.
Dziś w Andorze nie ma akcyzy na wyroby tytoniowe i alkoholowe dlatego wszyscy wywożą stąd co się da na litry lub kilogramy. Dawniej Andorra była rajem przemytników, tytoń wędrował…WIĘCEJ


y- Dzień dobry, mógłbym dostać trochę gorącej wody? – tak często zaczyna się ten scenariusz. Dalsza część zależy od człowieka, na którego trafię. Bo czasem mam ze sobą jakąś herbatę, kawę, zioła i jest zimno, napiłbym się czegoś ciepłego by rozgrzać organizm. Korzystałem z tego głównie w Wielkiej Brytanii bo tam deszczowo i odczuwanie temperatury jest inne. Czasem pytałem człowieka w ogródku, czasem dzwoniłem do drzwi, bywało, że na ulicy pytałem gdzie tu można dostać trochę wrzątku. Większość ludzi…WIĘCEJ


hJeden z głównych powodów dla których wyjeżdżam to stan psychiczny jakiego doświadczam za każdym razem gdy przebywam kilka tygodni lub miesięcy w obcych miejscach, z nowymi ludźmi, w nowych sytuacjach. Otoczony ludźmi ale jednak sam. Ze wszystkich nowo poznanych twarzy większość zapomnę lub wspomnienia związane z nimi rozmyją się w natłoku innych, niektórych będę pamiętał, a z najmniejszą grupą utrzymywał potem regularny kontakt. Ale to o czym chcę dziś napisać to detoks…WIĘCEJ


sW niedzielę byłem w innym świecie. W moim mieście ale przeniosłem się w inną rzeczywistość, jakże odległą od tej, którą mamy na co dzień. Tak, mowa o Finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To nie będzie długi wpis o tym jaka to fundacja jest dobra i nie będę nawoływał do lubienia ich wbrew woli. Wolna…WIĘCEJ


aZazwyczaj wygląda to tak. Łapię stopa i jadę gdzieś z obcym człowiekiem, umilamy sobie podróż rozmową, mam pytania o region, kierowca często pyta o Polskę. Ale czasem bywa inaczej. Czasem mam w sobie skumulowane zmęczenie z kilku dni, niedosypianie i ciągły marsz robią swoje i zasypiam w samochodzie.
Nie bawię się w liczenie podwózek, nie wiem nawet ile dokładnie kilometrów stopem zrobiłem. Ale tak na oko mogłem mieć już koło tysiąca stopów. Tysiąc kierowców, którzy mnie podwieźli. I jak zacząłem zastanawiać się w ilu samochodach zasnąłem, to myślę, że 200 będzie dobrym szacunkiem. 1/5. To niebezpieczne, w końcu jadę…WIĘCEJ


szkoMoje wyjazdy z namiotem mają tyle wspólnego, że wożę sznurki od niego. I miliard innych. Wziąłem je kiedyś ze sobą bo a nuż się przydadzą. I od tego czasu wożę je zawsze.
Raz rozwalił mi się sandał. Został mi już tydzień do planowanego powrotu, nie w głowie i kieszeni było mi kupować nowe obuwie, związałem więc odpadniętą część. Zastosowałem metodę prób i błędów i za którymś razem w końcu się udało stworzyć coś w czym wygodnie mogłem chodzić. Pasek też sobie zrobiłem gdy…WIĘCEJ


aaCzas pokazać wam jak wygląda mój dzień w trasie. To znaczy taki, gdy nie docieram do konkretnego miejsca tylko przemieszczam się dalej i dalej. Jak gdy przebywałem w północno-zachodniej Katalonii chcąc dostać się w szeroko rozumiane okolice miasta Vielha. Tu już panuje klimat z pogranicza atlantyckiego i śródziemnomorskiego. A tambylcy mówią miejscowym dialektem, czymś pomiędzy katalońskim, a francuskim.
Spałem gdzieś za stacją benzynową, akurat było miejsce…WIĘCEJ


marMówiłem już o fizycznych korzyściach płynących z marszu. A co dzieje się z głową? Jak działa psychika gdy ciągle jesteśmy sami, idziemy przed siebie i przychodzi noc? Przede wszystkim da się wychodzić stres. Naprzemienne ruchy nóg sprawiają, że wchodzimy w coś na kształt transu, problemy stają się odleglejsze i nie są już tak namacalne, jesteśmy tylko my i droga. W pewnym momencie dochodzi nawet do tego, że łapię się na niemyśleniu. Po prostu idę, mózg odpoczywa, nie przetwarza żadnych konkretnych myśli, relaksuje się. Przechodzi do innego wymiaru. Marsz to również doskonała okazja by pobudzić mózg do wszelkiego rodzaju przemyśleń. Nigdzie się nie spieszę, mam czas, mogę wypowiadać myśli na głos, wtedy nabierają innej mocy, od razu …WIĘCEJ


marszNadszedł czas by wyjaśnić czemu na wyjazdach poza stopowaniem lubię chodzić i to dużo. I nie tylko wtedy. Odkąd pamiętam, po mieście zawsze przemieszczałem się pieszo. Nie żeby nie było mnie stać na bilet, po prostu to lubię. Wiedząc jaką odległość mam do przebycia mam pewne wyobrażenie ile czasu mi to zajmie. I jestem niezależny od komunikacji miejskiej, która, jak wszyscy wiemy, bywa zawodna. Jeśli mogę dojechać gdzieś tramwajem w 30 minut, ale pokonanie tej trasy piechotą zajmie mi, powiedzmy…WIĘCEJ


higie Nadszedł czas na kwestię higieny w podróży. Po mojemu czyli zakładając, że sypiam codziennie na dziko, nie mam dostępu do łazienek jako takich, a za prysznice na stacjach benzynowych nie płacę dla zasady. Po pierwsze: zapomnieć należy, że codziennie będzie się czystym, wypachnionym, sterylnym, schludnym czy w ogóle będzie się wyglądać jak zadbany człowiek. Po drugie: często możliwości umycia się będą dość ograniczone, a warunki pozwolą jedynie trochę się ogarnąć by choć z grubsza…WIĘCEJ


bilbaoI nadal w Bilbao. Łażąc tam i siam natrafiłem na budynek, gdzie w pamięć zapadły mi ładne kolumienki i do dziś nie wiem co to było choć po prawdzie niespecjalnie mnie to interesowało. Ale o tym to już muszę napisać. W 2012 przechodziłem przez stan fascynacji korridą, dwukrotna lektura książki Janusza Kaszy „Korrida. Taniec i krew” zaowocowała wyjazdem do Hiszpanii w poszukiwaniu byków. Wtedy polowałem na wszelkie Plaza de toros czyli areny walk z bykami, później mi to już przeszło. Ale to co mi nigdy nie przechodzi: chęć na piwo. Zwłaszcza jak spróbować można czegoś nowego. Pagoa, jasne piwo baskijskie. Wypite przy placu do ćwiczeń nad rzeką, a w tle uchwyciłem krzywy most, który bardzo ładnie …WIĘCEJ


baskByło to gdy po raz pierwszy znalazłem się w Kraju Basków. Po wizycie w Vitoria-Gasteiz, która jest stolicą tego regionu łapałem stopa na wyjeździe w kierunku Bilbao, które było moim celem. No i zatrzymał się. Jose Ramon, po baskijsku Joserra, człowiek będący niegdyś zbuntowanym młodym Baskiem, a dziś jednym z dyrektorów dużego oddziału Hewlett-Packard. Podzielił się ze mną niejedną…WIĘCEJ


poliProblemy z policją. Kto nigdy takich nie miał niech podniesie rękę… Hm, sporo tych rąk. No to posłuchajcie o moich kontaktach z przedstawicielami władzy, które miałem podczas wyjazdów.
Policja jest od pomagania obywatelom, co do tego nie ma wątpliwości, jednak w praktyce różnie to wygląda. Czasem pomagają, wykazują troskę o obywatela, innym razem ich postawa to zwykłe czepianie się i upajanie władzą.
Przywykłem do kontroli policji za granicą. Widzą…WIĘCEJ


lodMoja pierwsza praca w Hiszpanii. Nie roznosiłem żadnych CV, nikomu nie pokazałem żadnych papierów, nawet dowodu osobistego, nie łaziłem wszędzie z zapytaniem o pracę. Ale szukałem i znalazłem. A było to tak.Gorący, letni dzień. Po pierwszym pobycie w Sewilli jadę do Cadiz czyli po naszemu Kadyksu. Łapię sobie stopa, jedna stacja, druga, trzecia. Znajduję się na drodze krajowej na malutkiej pompie, gdzie pracownik (jeżdżący golfem, którego obwiesił znaczkami Ferrari…) śmieje się ze mnie, że tu stopa nie złapię, tu stop nie działa itd. W d… tylnej części ciała mam takie gadanie. Ileż to razy słyszałem równie „życzliwe” pierdzielenie, które zawsze miało się nijak do rzeczywistości, bo tam gdzie ludzie i…WIĘCEJ


topOd lat oglądam Top Gear. Najlepszy, najbardziej przebojowy i najciekawszy program motoryzacyjny na globie. Poza typowym pokazaniem parametrów samochodów i ich testami prowadzący zabawiają się grą w hokeja (z użyciem samochodów…dziesięciu), organizują wyścigi zahaczające o absurd, jeżdżą po całym globie realizując dziwne wyzwania, a to wszystko okraszone jest bardzo specyficznym poczuciem humoru. Nie dziwota więc, że podczas pierwszej wizyty w Wielkiej Brytanii, po zjechaniu…WIĘCEJ


evoraNa Evorę! Przypominam, że pada. I jest niedziela. Dzień tygodnia, w którym stop działa nieco inaczej i zazwyczaj w niedziele nie dojeżdżam tam, dokąd zmierzałem, tylko zupełnie gdzie indziej. A w zasadzie w dni powszednie też mi się to zdarza. W niedziele zazwyczaj nie kursują ciężarówki (poza chłodniami, które wiozą wasze ulubione jogurty, leki i inne produkty wymagające chłodu), nikt nigdzie nie jeździ w interesach, a samochody osobowe są wypełnione wycieczkowiczami. Ale nie wszystkie i…WIĘCEJ


setubalByło Porsche, był najdłuższy most Europy. Teraz stacja benzynowa za mostem. I kogom ja tu spotkał? Polkę w starszym wieku z pieskiem. Wraz z mężem Portugalczykiem przyjeżdżała tu regularnie co tydzień porozmawiać z polskimi kierowcami, czasem przynosiła im obiady, zawoziła do marketu. Mąż zmarł i teraz powoli przenosi się do Polski. A całe wyposażenie domu razem z meblami wysyła do Polski. Ale czy za to płaci? Nie, bo po co? Kierowcy sami zaoferowali się z pomocą i zawożą jej rzeczy na raty do Polski. Ot…WIĘCEJ


sanChwila. Byłem w Portugalii. Teraz widzę Golden Gate. To gdzie ja do cholery jestem? W Lizbonie! Po raz drugi. Wpadłem tu na chwilę w drodze na Cabo de Roca czyli najdalej na zachód wysunięty przylądek kontynentalnej Europy. Ale najpierw o moście. Nosi nazwę 25 kwietnia nawiązującą do rewolucji goździków z 1974, kiedy to dyktatura poszła precz i rozpoczął się proces demokratyzacji Portugalii i dekolonizacji jej zamorskich posiadłości. Jest to most wiszący, o długości ponad dwóch kilometrów i krótszy…WIĘCEJ


ALGARVE2Miejsce mojego małego wandalizmu, o którym możecie przeczytać w poprzednim wpisie, a poza tym ładne miasteczko. Noc spędziłem w warsztacie, schowany za samochodami. Świetne miejsce na nocleg, nie ma tam żadnego przejścia więc nikt się nie kręcił, zaraz obok stacja benzynowa z toaletami otwartymi na noc więc nikt wracający z baru nie wejdzie tam za potrzebą. W dodatku nie było mnie widać z ulicy czy chodnika i nikomu raczej nie przyjdzie na myśl, że ktoś tam może spać. A gdybym zaspał i przyszedłby właściciel czy pracownik zawsze można się wytłumaczyć, co i po co. No i bliziutko do stacji benzynowej, gdzie można się ogarnąć z rana. Skoczyłem później do supermarketu by kupić coś do jedzenia…WIĘCEJ


algarveCałkiem niedawno byłem w Portugalii. Czwarty raz. Tym razem chciałem dotrzeć do Algarve, południowego wybrzeża kraju. Myślałem, że dojadę na zachodni kraniec i powoli będę jechał na wschód, w kierunku Hiszpanii. Ale jak zwykle wyszło inaczej. Z Beja podwoził mnie John, angielski weteran Drugiej Wojny Światowej i tak nam się dobrze rozmawiało, że pojechałem z nim do Vila Real de Santo Antonio, czyli w zupełnie innym kierunku. Bywa.
Dojechałem tam wieczorem i jako, że miasteczko nie miało…WIĘCEJ


gibraDziś wyruszymy do Gibraltaru, jednego ze starożytnych Słupów Herkulesa. Byłem tu dwa razy, to dość niewielkie terytorium ale jest gdzie pójść i co zobaczyć. W samej Hiszpanii Gibraltar słynie z taniego tytoniu, alkoholu oraz elektroniki. Paczkę papierosów da się kupić już od 2 euro, a marki znane w Polsce są tańsze niż u nas, choć nie zawsze. Walutą Gibraltaru jest funt gibraltarski…WIĘCEJ


noclegNajwiększe koszta podczas podróży generuje transport i noclegi. Przemieszczam się autostopem albo pieszo więc pierwszy punkt mnie nie dotyczy. Zająłem się również drugim i od pięciu lat, odkąd zacząłem stopować, nie zapłaciłem za nocleg podczas żadnego samotnego wyjazdu. Przez ten czas spędziłem już ponad rok w podróży, ponad 365 nocy gdy trzeba było znaleźć miejsce na sen. A przypominam, że namiotu ze sobą nie zabieram…WIĘCEJ


ukW 2012 roku spędziłem kilka tygodni w Wielkiej Brytanii. Jednym z miejsc dokąd chciałem dotrzeć było Birmingham. A szukałem śladów J. R. R. Tolkiena. Z centrum Birmingham wystarczy skierować się na południe, południowy wschód w kierunku Green Hall. Mijamy dzielnicę zamieszkaną przez przybyszy z Bliskiego Wschodu i nie tylko, gdzie za grosze możemy spróbować kuchni z …WIĘCEJ


tabernas Około 30 kilometrów na północ od Almerii, hiszpańskiego miasta leżącego nad Morzem Śródziemnym rozciąga się jedyne takie miejsce w Europie – półpustynia Tabernas. Dotarłem tam w 2013 roku stopem z Almerii i przeszedłem wzdłuż niej 20 kilometrów podziwiając widoki, a tych nie brakowało. Temperatura sięgała 40 stopni w cieniu, nieliczne drzewa przy drodze dawały jedynie odrobinę cienia. Mimo pozorów dziewiczości miejsca zrobienie dobrego zdjęcia wymagało nie lada zachodu, ze względu…WIĘCEJ


plecakJak spakować się na miesiąc? Co wziąć? Co jest potrzebne, a co absolutnie zbędne? Lata praktyki nauczyły mnie spakować plecak w 20 minut, a i do dziś zdarza mi się zapomnieć ręcznika lub czegoś innego.Jeśli to Twój pierwszy wyjazd na dłużej, a chcesz wziąć tylko to co naprawdę ważne to przygotuj wszystko co chciałbyś wziąć, rozłóż to na łóżku i metodą eliminacji zostaw maksymalnie 1/3. Więcej Ci nie trzeba. Od czterech lat jeżdżę z 30-litrowym plecakiem, trzy lata temu przestałem brać ze sobą namiot, bo nie chciało mi się go nosić, rozstawiać i składać. Śpiwór i umiejętne wyszukiwanie noclegów na dziko w zupełności wystarczą. Nawet w deszczu, nawet w mróz…WIĘCEJ

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>